Rozdział 25

Badania dzieła Jezusa Chrystusa

Przed przystąpieniem do moich badań sądziłem, że naukowcy zajmują się każdym ważnym zjawiskiem w naszej cywilizacji. Dlatego zdziwił mnie fakt, że niezależni badacze nie zajęli się w sposób naukowy dogłębną i obiektywną analizą działalności Jezusa Chrystusa, którego domniemana data narodzenia rozdziela okres starożytności od nowożytności. Dzieje się tak pomimo faktu, że nauka bada i określa dużo odleglejsze zjawiska, które rozegrały się w przeszłości. Badając na przykład zdarzenia powstałe miliardy lat temu i oddalone od Ziemi bardzo daleko, naukowcy potrafią podać dość dokładne fakty, które dokonały się w kosmosie. Jednakże nie wykazują woli badania faktów, które rozegrały się na Ziemi jedynie dwa tysiące lat temu, czyli na „wyciągnięcie ręki”. Dlatego postanowiłem użyć analitycznego systemu essenceizm do zbadania dzieła Jezusa.

Essenceizm postrzega dzieło Jezusa Chrystusa jako najważniejszy w historii wkład wiedzy o właściwej koncepcji pochodzącej od Stwórcy. Treść Jego nauk wskazuje bowiem na to, że przekazał nam wcześniej nieznaną koncepcję rzeczywistości, która powinna przynależeć ludzkości. Dlatego istotne jest dokładne rozumienie idei i treści nauczania Syna Bożego.

W tym miejscu pragnę dodać, że w moich badaniach solidaryzuję się z prześladowanymi i mordowanymi naukowcami, a także z osobami, które były kiedyś niesprawiedliwie traktowane ze względu na ustalenia, które były niewygodne władzy religijnej. Z szacunku do ich dokonań, moje analizy wykorzystują ich wieloletnie wysiłki potwierdzone nawet poświęceniem życia. Poza tym essenceizm bierze pod uwagę wyniki poszukiwań analityków w archiwach brytyjskich, gdyż zawierają one setki stron dokumentów stworzonych przez badaczy średniowiecza opisujących zmiany treści zapisów biblijnych. Dzięki wysiłkom i odwadze badaczy poznałem fakty, które przywódcy religijni starali się przez wieki przemilczać. Teraz przyszedł czas na skorzystanie z tych wszystkich dokonań. Korzystam też z wiedzy powstałej w wyniku najnowszych publikacji badaczy historii religii. To wszystko ukształtowało prezentowane tu poglądy.

Przez wiele lat starałem się w rozmowach z mądrymi ludźmi uzyskać od nich uwagi na temat prawdziwości treści ewangelicznych. Szczególnie interesowała mnie wiedza o historycznych soborach chrześcijańskich, na których kształtowały się reguły wiary chrześcijańskiej. W pierwszej kolejności interesowały mnie ustalenia soboru w Nicei zwołanego przez rzymskiego cesarza Konstantyna I, którego intencją było utworzenie religii panującej dla Cesarstwa Rzymskiego. Z wielu badań wynika, że prawdopodobnie było mu zupełnie obojętne, czy Jezus istniał, czy nie. Jemu chodziło tylko utworzenie religii panującej w jego cesarstwie, co mogło wzmocnić jego władzę polityczną. To wówczas chrześcijaństwo zostało ostatecznie skażone wirusem władzy, który przez wieki przetwarzał tę religię do jej obecnego kształtu jako religii władzy.

Pragnę w tym miejscu wyjaśnić, że wyniki w miarę obiektywnych badań trafiają do mnie bardziej niż dogmatyczne ustalenie o istnieniu Ducha św., który ponoć kierował twórcami nowotestamentowych tekstów biblijnych. Zatem zgodnie z wynikami analiz mojego systemu opartych na zachowanych do dziś dokumentach, szczególnie w archiwach brytyjskich, można stwierdzić, że teksy ewangeliczne „ubogacono” stopniowo ogromną ilością dodatków niemających nic wspólnego z naukami Jezusa. Mój system potwierdza zatem, że duża część treści ewangelicznych została dopisana przez „chrześcijańskich uczonych w piśmie”, których celem było uczynienie z chrześcijaństwa uniwersalnej religii władzy. Co istotne, wielu teologów chrześcijańskich potwierdziło w publikacjach z okresu ostatnich kilkuset lat, że taka znacząca ingerencja w zapisaną treść nauczania Jezusa miała miejsce.

Po żmudnej analizie prowadzącej do częściowego oczyszczania nowotestamentowych tekstów z zapisów dodanych przez wielu chrześcijańskich „poprawiaczy” uzyskałem dostateczną wiedzę o możliwej treści nauk Jezusa. O istnieniu tej wiedzy zacząłem sygnalizować w poprzednich opracowaniach essenceizmu. Zatem w kolejnym rozdziale przekazuję moją wizję wiedzy, którą prawdopodobnie głosił Jezus. Ogólnie moja teoria widzi w Jezusie Syna Bożego oraz największego bohatera ludzkości. Bólem napada mnie jednak to, że wpływ Szatana na ludzi osiągnął taki poziom, że zabili Syna Bożego, naszego Brata i Odkupiciela ludzkości.

Wyjaśniam zatem, że essenceizm nie widzi w Jezusie Zbawiciela, który poświęcił życie za nasze grzechy. Jezus działał, aby usunąć „boga tego świata” z naszej rzeczywistości. Z powodu braku akceptacji ze strony ludzi przyjął misję Odkupiciela, czyli za cenę Swojego życia uniemożliwił wpływ Szatana na świat duchowy. To pozwala każdemu człowiekowi na wyzwolenie się od władzy Szatana przy wejściu do świata duchowego. Zatem moja analiza wykazuje, że chrześcijaństwo „wytworzyło” sobie „Jezusa” na swoje potrzeby.

 

 

 

 

 

 

 

 

 Wizja wieczności  “ISTOTA”