Rozdział 36

Poglądy, których nikt nie oczekiwał

Zarówno w systemie essenceizm, jak i w wywodzącej się od niego teorii wiecznego istnienia, przedstawiłem poglądy, których nikt nie oczekiwał, co więcej, nikt się nie spodziewał. Przypomina mi to trochę zdarzenia sprzed dwu tysięcy lat. W tamtym czasie również nikt się nie spodziewał, że skromny syn cieśli z Nazaretu, przekaże ludziom takie ważne dla nich nauki. Nie zrozumiano też, że jako Syn Boży przekazał ludziom dobrą nowinę, że każdy jest wieczny i że właściwą formą życia na Ziemi jest miłość. Miał także wielkie plany, aby dzięki tej miłości ustanowić Królestwo Niebieskie. Nie chciał jednak tego, co się stało z Nim później. Zdążył tylko pokazać nam miłość do Ojca Niebieskiego, abyśmy byli gotowi żyć z Nim wiecznie.

Teoria wiecznego istnienia postrzega dzieło Jezusa Chrystusa jako najważniejszy wkład w przywracanie światu pierwotnej koncepcji Bytu Pierwoistnego. Zaprezentował ją Jezus dwa tysiące lat temu. Była ona całkowicie sprzeczna z koncepcją władzy istniejącej za Jego czasów, zarówno tej religijnej, jak i politycznej. Dlatego został wyeliminowany z życia społeczeństwa podległego tym władzom. Syna Bożego skazała na śmierć władza polityczna pod naciskiem władzy religijnej. Zabito Go szczególnie za to, że wykazał bezpośredni wpływ „boga tego świata”, czyli Szatana, na ówczesną władzę hierarchów religijnych. Niestety właściwy wydźwięk nauk Jezusa oraz sens Jego odkupicielskiego dzieła został bardzo zmieniony przez celowe zmiany wielu ideologów chrześcijaństwa. Te zmiany i przeinaczenia, które trudno dziś dokładnie ustalić, zostały dokonane w celu zapewnienia władzy i wysokiej pozycji społecznej przywódcom religijnym. Po tych zabiegach oficjalna wiedza o naukach Jezusa może być daleka od prawdy.

Moja teoria nawiązuje do sytuacji sprzed dwu tysięcy lat ze względu na jej obecną aktualność. Wykazuje ona bowiem, że przez całą historię ludzkości władza polityczna i religijna współpracowały w różnym stopniu, aby utrzymywać stan podległy złej sile władzy sprzecznej z pierwoistną koncepcją Stwórcy. Jest to wniosek wynikający z analizy prowadzonej sposobami badawczymi wzorowanymi na kanonach naukowych. Tak działa mój system analityczny essenceizm, który zbudował teorię wiecznego istnienia.

Bardzo ograniczoną wiedzę o losach Jezusa można było jednak uzyskać, idąc zupełnie inną drogą niż ustalenia teologów chrześcijańskich. Należało tak zrobić, ponieważ zapisy nowotestamentowe, które dotrwały do naszych czasów, nie są w pełni wiarygodne. Według wielu badaczy ewangelie to opowieści spreparowane na podstawie niesprawdzalnych danych i na trudnych do zweryfikowania tekstach dotyczących misji Jezusa. Tłumaczenie wiarygodności tekstów z tamtego czasu działaniem Ducha Świętego nie mieści się niestety w kanonach naukowych. Dziś sprawiają one wrażenie celowych zmian prowadzących do władzy organizacji religijnych nad ludźmi. Ten cel pokrywa się z celem „boga tego świata”, gdyż takie określenie Szatana jest bardziej trafne niż „pan". Moja teoria traktuje go jako odwieczne źródło zła. Warto zatem wziąć pod uwagę fakt, że opisy życia Jezusa oraz Jego słowa zostały zredagowane na Pierwszym Soborze Nicejskim na potrzeby powstającej religii chrześcijańskiej, która weszła już wówczas w sojusz z władzą polityczną, stając się religią władzy. Dziś trudno jest ocenić, co w tych zapisach jest prawdziwe, a co nie. Tylko z wielką ostrożnością można przyjąć pewne fakty częściowo potwierdzone przez inne dostępne źródła. Niestety ze względu na bardzo odległy czas, również i one nie są w pełni wiarygodne. Pomimo tego zebrana wiedza wystarczyła do nowej interpretacji misji Syna Bożego.

Teoria wiecznego istnienia, bazując na analizach essenceizmu, wyjaśnia, że Jezus opisywany w tekstach Nowego Testamentu jest postacią historyczną. Do tego stwierdzenia moja teoria doszła inną drogą niż to robi dogmatyka chrześcijańska. Osoba Jezusa jest bowiem logicznym rezultatem wysiłku ważnych postaci stanowiących łańcuch pokoleniowy w historii narodu izraelskiego, co zostało już wyjaśnione w moich opracowaniach. Moja teoria twierdzi więc, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym ucieleśniającym koncepcję Stwórcy dotyczącą godności człowieka. 

Pragnąc odzyskać sens dzieła Jezusa, postanowiłem za sprawą teorii wiecznego istnienia określić na nowo wizję Ojca Niebieskiego, o której mówił Jezus. Przeto, odgadując Jego intencję dotyczącą pierwszoplanowej roli miłości, zaproponowałem, w jaki sposób Ojciec Ludzkości stworzył dla nas wszechświat przy udziale Pierwoistnej Siły Miłości oraz w jaki sposób obdarzył każdego człowieka wieczną osobą duchową. Nie wiem, w jakim stopniu zbliżyłem się do właściwej koncepcji Stwórcy, ale wiem, że w pełni zrobił to dwa tysiące lat temu Syn Boży. Na razie przekazuję tylko wyjaśnienia systemu analitycznego essenceizm, że Jezusowi nie chodziło wcale o zapoczątkowanie nowej religii, ale na pewno o przekazanie nam wiedzy, kim jest Stwórca, dlaczego mamy nazywać Go Ojcem Niebieskim oraz jak za sprawą przyjętej od Niego siły miłości można doprowadzić do przyjścia Królestwa Niebieskiego.

Jezus jasno pokazał swym postępowaniem, że Ojciec Niebieski dał życie wieczne każdemu człowiekowi, poczynając od Pierwszego Mężczyzny i Pierwszej Kobiety. Nie mam nic przeciwko nazwaniu ich Adamem i Ewą, ale lepiej nazwać ich Pierwszym Synem Bożym i Pierwszą Córką Bożą. Stanowili oni początek ludzkości, a równocześnie byli przyszłymi dysponentami Pierwoistnej Siły Miłości. Miał ich do tej roli przygotować Archanioł Lucyfer i pomagający mu aniołowie, czyli ich opiekunowie.

To był tak ważny moment dla powstającej ludzkości, że musiał być on chroniony dodatkowym warunkiem o konieczności nieprzekraczania służebnej pozycji Archanioła i aniołów wobec swych wychowanków. Miał on obowiązywać do czasu dojścia pierwszych ludzi do doskonałości. Tak jak to opisywałem w kolejnych opracowaniach essenceizmu, z przyczyn, które są wciąż trudne do zrozumienia, powstała sytuacja, która całkowicie zniszczyła koncepcję świata przygotowaną przez Stwórcę. Twierdzę, że podczas edukacji pierwszych ludzi Archanioł Lucyfer czasowo dysponował Pierwoistną Siłą Miłości i przebywał stale z dziećmi Boga. Zastępował im bowiem rodziców. Dlatego mógł w pewnym momencie znaleźć się w pozycji Adama wobec Ewy, co było wbrew prawu Bożemu. To spowodowało, że automatycznie stał się istotą niedoskonałą, dokładnie taką, jaką był wówczas wzrastający do doskonałości Adam. W tym stanie Archanioł najpierw zapanował nad Ewą, a potem, za jej sprawą, także nad Adamem. Spowodował więc odwrócenie koncepcji Stwórcy, co było przyczyną powstania nowej rzeczywistości. Doszło bowiem do zamiany na przeciwny kierunku działania Siły Miłości od Stwórcy. Ta sytuacja spowodowała powstanie nowej, złej siły władzy. Oznacza to, że Archanioł przejął władzę nad pierwszymi ludźmi. W ten sposób stał się Szatanem. Potem, już jako inna osobowość, przejął wobec ludzi pozycję Ojca Niebieskiego, czyli stał się nieprawdziwym ojcem ludzkości. Obciążył równocześnie ludzi swoją złą osobowością, to znaczy wprowadził w naszą osobowość złą naturę. Jest ona „konkurencyjna” wobec naszej natury pierwotnej, którą otrzymuje każdy z nas od naszego właściwego Ojca, czyli Bytu Pierwoistnego. Wraz ze złą naturą pojawiła się niewłaściwa rzeczywistość, czyli świat pod władzą Szatana, który należy nazwać piekłem.

Teoria wiecznego istnienia wykazuje zatem, że Szatan to zły pan naszego świata, gdyż to my, jako synowie i córki Boże, powinniśmy być jego panami, a on naszym sługą. Według mojej teorii Szatan nie ma nic wspólnego ze Stwórcą, gdyż Byt Pierwoistny istnieje w całkiem innej rzeczywistości niż on. Trzeba również doprecyzować, że Byt Pierwoistny, który nie zna zła, nie może znać rzeczywistości Szatana. Dlatego Szatan nie jest przeciwnikiem Bytu Pierwoistnego, ale ludzi; a w szczególności Syna Bożego. Szatan bowiem przejął pozycję Syna Bożego, czyniąc z ludzi swoimi sługami.

Na tę sytuację powinni szczególnie zwracać uwagę wszelkiego rodzaju decydenci. To oni mają bowiem nad nami władzę, a więc mogą łatwo przenosić zło od Szatana na innych ludzi. Szczególnie często znaczący przywódcy polityczni są poddawani działaniu siły władzy pochodzącej od Szatana, co urzeczywistniło się w dziejach naszej cywilizacji w formie wojen, tyranii i dyktatur. Równie groźną dla ludzkości sprawą jest używanie siły władzy przez ludzi wiary. Chodzi zwłaszcza o przywódców i hierarchów wielu religii. Na przykład za czasów Jezusa zostali oni do tego stopnia opanowani przez „władcę tego świata”, że byli zdolni zabić Syna Bożego i zniszczyć Jego misję.

Warto zatem mieć na uwadze fak, że Byt Pierwoistny nie zna zła i nie może uczestniczyć w rzeczywistości, która powstała w wyniku działania Szatana. Nie mógł też powstrzymać ludzi przed zabiciem Syna Bożego. Można nawet powiedzieć, że Szatan ma prawie wolną rękę w rządzeniu światem. Może więc zapanować nad organizacją życia na Ziemi i utrzymywać nad nami swoją władzę. Trzeba stale pamiętać, że narzędziami jego działania jest władza polityczna i religijna. Ta pierwsza skupia się raczej nad kontrolą naszej osoby fizycznej, a ta druga nad kontrolą naszej osoby duchowej. W ten sposób ziemskie piekło wciąż trawa.

Podsumowując powyższe, twierdzę, że moja teoria wyjaśnia, dlaczego nie doszło do powstania świata pod zwierzchnictwem Ojca Niebieskiego. Wyjaśnia też, w jaki sposób Szatan panuje nad ludzkością. Dzięki tej teorii można właściwie zrozumieć wagę misji Jezusa, a przede wszystkim zrozumieć, że był On Synem Bożym, jedynym, który mógłby doprowadzić do usunięcia Szatana z pozycji władcy naszego świata.

Na koniec chcę dodać, że ważną ideą Jezusa, chociaż często pomijaną, jest miłość w ramach przyjaźni, którą moja teoria określa jako miłość przyjacielską oznaczającą miłość do innych ludzi. Wskutek oddania życia za całą ludzkość oraz w jej imieniu przyjacielska miłość została podniesiona przez Jezusa do wartości równej miłości dziecięcej, małżeńskiej i rodzicielskiej. Według teorii wiecznego istnienia na wartość Syna Bożego składa się suma wysiłków całej ludzkości reprezentowanej przez łańcuch centralnych postaci Starego Testamentu. Ich wysiłek został więc przelany na osobę Jezusa, nadając Mu wartość równą wartości wszystkich ludzi, którzy żyli, żyją obecnie oraz będą kiedyś żyć. Dzięki temu Jezus mógł się urodzić poza wpływem Szatana jako Syn Boży, czyli jako jedyny Człowiek, który objął rolę reprezentanta Stwórcy.

Jednakże misja Jezusa pozostała niedokończona. Nie dano Mu bowiem przeżyć miłości małżeńskiej oraz rodzicielskiej. Mógł jedynie przeżyć miłość dziecięcą i przyjacielską. To one powinny nauczyć nas teraz, jak dokończyć Jego misję. Oznacza to, że każdy człowiek powinien czuć się wiecznym dzieckiem naszego Ojca Niebieskiego, czyli tym, kto nosi w sobie wieczność pochodzącą bezpośrednio od Niego. To powinno być stale drogowskazem ziemskiego życia dla każdego człowieka. Warto również zrozumieć, że przyjacielska miłość może połączyć ludzkość wieczną więzią, co powinno doprowadzić do przywrócenia świata pod zwierzchnictwo Miłości Bytu Pierwoistnego.

Pamiętając o tym, co zrobił Jezus, utworzyłem zatem moją teorię, która nie jest religią, nie wprowadza żadnego kultu ani nie wnosi typowych dla religii nakazów, zakazów i dogmatów. Zaprzecza też jakoby człowiek był słabą i grzeszną istotą, przypominając, że wszyscy jesteśmy wiecznie żywym dziełem Stwórcy. Pragnę również dodać, że prawie od początku dziejów jesteśmy poddani na Ziemi bardzo złym warunkom egzystencji, które uniemożliwiają nam osiągnięcie godności wiecznych synów i córek Bożych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Wizja wieczności  “ISTOTA”