Centrum zła - Szatan

Image_47

Tożsamość Szatana

Poprzedni rozdział o początkach zła zakończyłem zawołaniem: witajcie w piekle!

 

Pomimo upadku pierwszych ludzi Stwórca jest i pozostanie dla nas Absolutem, niezmienną Opoką i wieczystym Ideałem. Niestety, Jego miejsce zajął upadły Archanioł i to on przejął panowanie nad ludźmi. Jest to misja bezprawna, rozpoczęta po zdarzeniach w Ogrodzie Eden i prowadzona dalej wbrew Woli Boga. Niestety, Szatan robi to do dziś. W oparciu o tak zdobytą pozycję „zasłonił” sobą Naszego Ojca, to znaczy stanął między Nim a ludźmi. Adam i Ewa, nasi pierwsi przodkowie, zamiast zająć pozycję wyższą niż aniołowie i podporządkować sobie Archanioła Lucyfera, poddali się jego woli i stali się sługami sługi Swego Ojca. Tak oto Szatan, zajmując dominującą pozycję wobec dzieci Boga, stał się faktycznie bogiem dla ludzkości. Dokonało się to najpierw przez duchowe zdominowanie Ewy, a następnie, za jej pośrednictwem, również Adama.

 

Pierwotnie Adam i Ewa powinni w ciągu pierwszej części swojego życia dojść do doskonałości. Miał im w tym pomóc Archanioł Lucyfer. Ich dojście do takiego stanu należałoby uznać za początek Królestwa Niebieskiego. Wówczas pierwsza para ludzka otrzymałaby status doskonałych dzieci Bożych, a Archanioł, sługa Boży, przestałby pełnić rolę ich wychowawcy i stałby się ich sługą. Niestety, nastąpiła sytuacja, którą opisałem poprzednio. Tę niewłaściwą sytuację może zmienić tylko dojście do doskonałości Adama i Ewy lub tych, którzy dziedziczą ich pozycję. Na to wydarzenie czekają wszystkie pokolenia ludzkości. Pomimo wysiłków bardzo wielu ludzi, a przede wszystkim Jezusa Chrystusa, sytuacja ta nie uległa zmianie. Szatan dalej jest „wychowawcą” ludzi, a równocześnie ich bezprawnym „bogiem” i „ojcem”.

 

Przypominam zatem, że żyjemy w niedoskonałym świecie, w którym ludzie pozostają pod panowaniem Szatana. W naszym świecie Bóg jest nieobecny, ponieważ nie może istnieć żadna strefa życia, w której On i Szatan działają razem w tym samym miejscu. Zwłaszcza niemożliwym jest to, aby Bóg angażował się w zło. Nie ma On nic wspólnego ze złem, a właściwie nie zna jego funkcjonowania, gdyż zło istnieje całkowicie poza Nim. Wynika to z tego, że Nasz Stwórca jest Absolutnym Dobrem.

 

W przeciwieństwie do tego powinno być jasne, że Szatan to ucieleśnione zło, które weszło w świat człowieka. Inaczej mówiąc, jest on odwiecznym źródłem i centrum zła w całej historii ludzkości.

 

Ten stan, tak jak wykazałem w tym opracowaniu, powstał w trójkącie Adam-Ewa-Lucyfer wskutek niewłaściwego kierunku miłości. Wówczas to wytworzyła się sytuacja niezgodna z prawami Bożymi. W życie dzieci Stwórcy wdarła się nieprawda, a mówiąc dosadniej, kłamstwo. Zostało ono wypowiedziane po raz pierwszy przez Lucyfera. Ten fakt ustanowił podstawę do rzeczywistego rozprzestrzenienia się nieprawości. Było to tak. Prawda od Boga dotyczyła faktu, że spożycie „owocu” spowoduje śmierć: „…z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,16-17). I tak właśnie się stało. W wyniku upadku Adam i Ewa umarli, oczywiście tylko duchowo, ale dla Ich Ojca było to równoznaczne z pełną śmiercią Jego dzieci. Lucyfer przeciwstawił prawdzie od Ojca Niebieskiego swoje słowa:. „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3, 5-6). W tej wypowiedzi Lucyfera są właściwie aż dwa kłamstwa: pierwsze o tym, że nie umrą, a drugie, że Bóg prócz dobra zna również zło. To drugie kłamstwo zostało tak wypowiedziane, że niewielu zdaje sobie sprawę z jego ogromu i konsekwencji. Prawie całe chrześcijaństwo uznało, że Lucyfer mówił prawdę, twierdząc, że Bóg zna zło. Tymczasem Pan Jezus miał jasne zdanie o wypowiedzi Szatana: „Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”(J 8, 44). Dlatego na wielu stronach tego opracowania wykazuję, że Nasz Stwórca nie zna zła, a wręcz nie może go znać. Jest jedyne świadom braku przy Nim Jego dzieci z Ogrodu Eden. Pytanie: jak On to odczuwa? Czy jest Ojcem ze złamanym Sercem?

 

W Ogrodzie Eden Bóg pyta: „Gdzie jesteś, Adamie?” (Rdz 3,9). Czyżby Adam zagubił się gdzieś w zakamarkach tego Ogrodu? Widocznie stało się coś takiego, że przestali się dostrzegać. Ojciec Niebieski jest wszystkowiedzący, a zatem nie chodzi tu o zwykłe zagubienie się. Adam jakby wypadł poza ramy ówczesnego świata, którego obrazem był Ogród Eden. Przestał być „widoczny”, gdyż znalazł się w sferze zła, nieznanej Stwórcy. Nie ma też żadnej konkretnej informacji, że Adam się odnalazł, to znaczy pozostał w sferze podległej Ojcu Niebieskiemu. Nastąpiła co prawda wymiana zdań między nimi, ale potwierdziła ona tylko fakt utraty kontroli Stwórcy nad człowiekiem. Od tego momentu poznaliśmy główną naturę zła, czyli stan niemający nic wspólnego z Bogiem. Jego dzieci straciły z Nim kontakt. Pozostało im porozumiewanie się tylko słowami, ponieważ nie przebywały już razem ze swoim Ojcem Niebieskim. Tak oto pierwsi ludzie odeszli symbolicznie na wschód od Edenu, czyli tam, gdzie żyje się w świecie nieznanym Naszemu Stwórcy. Odtąd mieli już nowego boga, Szatana.

 

Do czasu przyjścia Jezusa Szatan był w naszym świecie praktycznie wszechwładny. Po zbawczym dziele dokonanym przez Chrystusa, stracił on w pewnym stopniu swobodę swojego działania, ale dla przeciętnego człowieka jest nadal tak samo groźny jak przedtem. Jezus osiągnął poziom Doskonałego Adama, to znaczy przekroczył granicę, przed którą groziłby mu upadek lub podwładność wobec Szatana. Stało się to dzięki przezwyciężeniu kuszenia na pustyni. Właśnie na przykładzie Syna Bożego widać, jak trzeba traktować upadłego Archanioła. To właśnie Jezus nazywał go wielokrotnie złym „bogiem tego świata”. Zdawał sobie bowiem sprawę z potęgi byłego Archanioła. Dlatego, przygotowując zbawienie świata, postanowił najpierw indywidualnie stoczyć z nim pojedynek. Po czterdziestu dniach postu na pustyni, oznaczających odcięcie się od wpływów upadłego świata, w bezpośrednim pojedynku udowodnił, że jest Prawdziwym Panem odpornym na wszelkie ataki i pokusy „boga tego świata”. Dlatego Jezusa Chrystusa nazywamy nie tylko Drugim Adamem, ale przede wszystkim Synem Bożym. Niestety, przy Drugim Adamie nie nastąpiło odrodzenie misji Ewy do poziomu Córki Boga.

 

Z uwagi na to zła władza Szatana wciąż trwa. Zwykle wykorzystuje on wszelkie okazje, aby zaatakować każdego swego przeciwnika. W przypadku konfrontacji z Jezusem, gdyby czuł, że nie ma żadnych szans na zwycięstwo, to nie podejmowałby się takiej rozgrywki. Widocznie jednak wciąż uważał się za wszechwładnego i dopiero Syn Boży musiał mu pokazać, kto jest jego Prawdziwym Panem. Oczywiście, Jezus nie chciał ograniczyć Swego zwycięstwa do poziomu osobistego. Dążył do zwycięstwa nad Szatanem na poziomie całej ludzkości. Niestety, naród wybrany nie pomógł Mu w tym. Skutki opisanej sytuacji trwają do dzisiaj w postaci naszego upadłego świata, w którym dalej rządzi Szatan.

 

W kościele katolickim papieże często nazywali Szatana największym wrogiem ludzkości. Traktowali tę sprawę niezwykle poważnie. Warto zanotować fakt, że często prosili o modlitwę za nich i o duchowe wsparcie. Wielu wiernych robiło to, aby spełnić ich prośby, choć równocześnie trochę się dziwiono, że taka prawie święta osoba potrzebuje pomocy. Tymczasem oni wiedzieli, że jako zwykli śmiertelnicy, pozbawieni wsparcia wiernych, mogą popełniać ogromne błędy i dać się zwieść Szatanowi.

 

Staczając osobistą walkę z Szatanem na pewno możemy liczyć na wsparcie ze strony Jezusa i aniołów. W naszym świecie również pomoc innych ludzi jest niezbędna. Przecież Chrystus nie bez powodu prosił Swoich trzech najwierniejszych apostołów, aby wspierali Go podczas ostatniej modlitwy w Ogrodzie Oliwnym, tuż przed Jego pojmaniem. Wiedział bowiem, że Szatan chce doprowadzić do Jego śmierci i co najmniej tych trzech apostołów było mu potrzebnych, aby odwrócić bieg historii. Niestety, nawet tych trzech ludzi spało, gdy Jezus ich potrzebował.

 

Dlatego każdy człowiek zaangażowany w odsłanianie prawdziwej tożsamości upadłego Archanioła potrzebuje wsparcia ze strony innych ludzi. Niestety osoba, która, wzorem Chrystusa, rzuca wyzwanie Szatanowi, jest często traktowana w swoim otoczeniu jak wróg. Wszyscy się od niej odwracają, podświadomie czując, że coś im zagraża. Wystarczy tu wspomnieć sytuację Jezusa, od którego wszyscy się odwrócili, Jego apostołowie ukryli się w obawie o swoje życie, a najbliższy Jego uczeń ze strachu publicznie zaparł się Go. Nic dziwnego, że zwykli ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo. Mają rację, gdyż ich też może dotknąć zło spowodowane działaniem złego „pana tego świata”. Zatem powinniśmy się liczyć z tym, że jeśli rozpoczniemy walkę z Szatanem, to czekają nas trudne chwile. Żadne pokorne zachowanie nam nie pomoże. On jest bezwzględny. Można sparafrazować powiedzenie z powieści Henryka Sienkiewicza „Krzyżacy” ostrzegające, że „szatańskiego gadu” nie da się ugłaskać.

 

Skoro zostaje się wrogiem Szatana, to trzeba się liczyć z najgorszym, nawet z utratą życia. Na szczęście indywidualne zwycięstwo Jezusa chroni nasze życie duchowe przed atakami Szatana. Duchowa więź z Jezusem, miłość do Niego i modlitwa pozwalają chronić przed Szatanem naszą osobę duchową. Niestety, nie dotyczy to naszego życia fizycznego. Dlatego trzeba starać się postępować zgodnie z naukami, które zostawił po sobie Chrystus. Również wsparcie aniołów daje znaczącą ochronę. Należy też zwracać się o pomoc do potężnych archaniołów, takich jak Michał, Gabriel czy Rafał, ponieważ posiadają oni moc co najmniej taką, jaką ma były Archanioł Lucyfer.

 

Wciąż spotykam ludzi, którzy twierdzą, że wierzą w Boga, ale nie wierzą w Szatana. Moim zdaniem jest to sytuacja paradoksalna i nielogiczna. Przecież Stwórca powołał do życia wszelkie istoty, w tym także Archanioła Lucyfera. Szatan jest przemienionym Lucyferem, który wypadł poza jurysdykcję Boga. Istnieje on w stworzonej przez siebie sferze zła, która nie ma nic wspólnego z koncepcją Królestwa Niebieskiego. Jeżeli się w niego nie wierzy, to nie ma sensu również wierzyć w Boga. W przypadku niewiary w istnienie Szatana, przy równoczesnej wierze w istnienie Ojca Niebieskiego, należałoby winą za całe zło na świecie obciążyć naszego Stwórcę. To jednak w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca, gdyż nie ma to nic wspólnego ze stanem faktycznym.

 

Według wyjaśnień niektórych teologów, Szatan to taki diabeł z widłami, który czasami kusi człowieka do różnego rodzaju grzechów, na przykład kradzieży, nadużyć seksualnych czy zabójstw. Inna grupa teologów utrzymuje, że został on już definitywnie zwyciężony przez Chrystusa na poziomie ogólnoludzkim i że ma on tylko wpływ na nasze indywidualne grzechy. Równocześnie uważają oni, że nad wszystkim czuwa Bóg, który wszystko widzi i chroni nas przed szatańskim złem. Według nich ten wróg ludzkości tylko przeszkadza Ojcu Niebieskiemu, a nam po prostu nie pozwala prowadzić spokojnego życia. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Wygląda na to, że w zawoalowany sposób rządzi on naszym światem, nie dopuszczając do nas naszego Stwórcę. Oczywiście jego władza została częściowo ograniczona, ale tylko w świecie duchowym, który w dużym stopniu został zbawiony przez Jezusa Chrystusa. Szatan zachował tam jednak pewną sferę, którą nazywamy popularnie piekłem. Niestety, w naszym świecie fizycznym nadal mamy faktyczne piekło, ponieważ jest on wciąż panem naszej Ziemi. Mogą mu się przeciwstawić tylko ludzie wspierani przez Jezusa i aniołów. Bóg pozostaje poza naszą szatańską cywilizacją, a więź z każdym człowiekiem zachowuje w sposób pośredni w formie modlitwy.

 

Szatan zawsze chce ukryć swoją tożsamość. Kryje się pod różnymi formami i przyjmuje rozmaite „przebrania”. Ten fakt ujawniały wielokrotnie różne powszechnie dostępne pisma chrześcijańskie i muzułmańskie. Prawie wszystkie te opracowania są zgodne, że Szatan bardzo nie chce, aby w niego wierzono. Przykładowo, w niezliczonej ilości konfliktów na świecie rzadko kiedy ktokolwiek dopatruje się jego obecności. Prawie nikt nie podejrzewa, że różne formy zła mają swoje źródło w jego działaniu. Na przykład nieporozumienia i konflikty między ludźmi mogą następować pod wpływem jego działania. Oczywiście, upadły Archanioł posługuje się ogromną liczbą swoich „bezpośrednich podwładnych”, czyli upadłych jak on aniołami, zwanymi czasami diabłami, demonami albo złymi duchami. Potrafi również doskonałe używać do swoich celów osób duchowych ludzi, którzy trafili po śmierci do jego sfery świata duchowego. Nazywamy je złymi osobami duchowymi.

 

Piszę te słowa, aby ludzie, wiedząc o istnieniu Szatana i o jego obecności w środowisku człowieka, starali się dostrzegać przejawy jego działania i nie poddawali się złu. To trudne, ale możliwe. Nie trzeba się szczególnie dziwić potocznym stwierdzeniom ludzi popełniających jakiś błąd, że Szatan kogoś do czegoś skusił, gdyż to może być prawda.

 

Na koniec muszę przytoczyć pogląd, że wśród samych ludzi nie ma mocnych na Szatana. Szkoda, że to jest prawda. Niestety, trzeba żyć z taką wiedzą w naszym świecie, starać się przetrwać trudne chwile i przezwyciężać codziennie zło.

 

Dzięki wiedzy zawartej w tym rozdziale będzie można lepiej zrozumieć następne tematy:

Obecny świat”,

Koniec świata”,

Bóg a obecny świat”,

Bóg nie zna zła”.

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”